Baza wiedzy

Dźwig do montażu farmy fotowoltaicznej 

Skontaktuj się z nami»

Dźwig do montażu farmy fotowoltaicznej - co potrafi 130‑tonowy Liebherr na placu PV

Farma fotowoltaiczna kojarzy się z tysiącami paneli, a pojedynczy moduł waży kilkanaście kilogramów. Skąd więc na placu PV żuraw o udźwigu 130 ton? Stąd, że najcięższe elementy takiej inwestycji - kontenerowa stacja transformatorowa, transformator SN/nN, skidy inwerterowe - trzeba posadowić dokładnie tam, gdzie nie dojedzie już żaden pojazd. W tym tekście pokazujemy, jak dobiera się dźwig do farmy PV i dlaczego decyduje wysięg, a nie masa ładunku.

Co dźwig naprawdę robi na farmie fotowoltaicznej

Wbrew intuicji żuraw na placu PV nie zajmuje się modułami. Panele przyjeżdżają na paletach i rozwozi się je wózkiem albo ładowarką, a konstrukcje wsporcze wbija kafar. Dźwig wjeżdża po to, co ciężkie i co musi stanąć raz a dobrze:

  • Kontenerowa stacja transformatorowa SN/nN - betonowa, w zależności od gabarytu i wyposażenia zwykle od kilkunastu do ponad dwudziestu ton. Najczęstsze zadanie dźwigowe na farmie PV.
  • Transformator olejowy - sam korpus potrafi ważyć kilkanaście ton, a wymaga posadowienia z tolerancją liczoną w centymetrach, na przygotowanej misie olejowej.
  • Skidy i kontenery inwerterowe - mniejsze masowo, ale rozstawiane w kilku-kilkunastu punktach farmy, często w głębi pola.
  • Rozdzielnice SN, prefabrykowane fundamenty, przepusty kablowe - drobnica z punktu widzenia udźwigu, ale rozrzucona po całym terenie.
  • Przyłącze i infrastruktura energetyczna - słupy linii SN, konstrukcje przy stacji abonenckiej, prace przy powiązaniu farmy z siecią operatora.

Do tego dochodzi obszar, o którym inwestorzy myślą dopiero po uruchomieniu instalacji: serwis. Wymiana uszkodzonego inwertera, dostęp do głowic kablowych, prace na słupach linii zasilającej. Tu zamiast żurawia wjeżdża zwykle podnośnik koszowy - o tym w dalszej części.

Dlaczego 130 ton, skoro ładunek waży 20?

To pytanie pada przy niemal każdej wycenie. Odpowiedź brzmi: udźwig nominalny żurawia to wartość przy minimalnym wysięgu. Im dalej od osi obrotu trzeba podać ładunek, tym mniej ten sam dźwig unosi. Na farmie PV wysięg jest problemem numer jeden, bo:

  • stacja transformatorowa stoi zwykle w środku pola, a nie przy drodze technologicznej,
  • w momencie montażu część stołów PV jest już wbita, więc żuraw musi podać ładunek ponad gotowymi rzędami konstrukcji,
  • grunt rolny nie pozwala dowolnie podjechać bliżej - trzeba stanąć tam, gdzie nośność podłoża jest sprawdzona.

W efekcie ładunek o masie 20 ton podawany na wysięgu 24-28 metrów wymaga maszyny z klasy 100-130 ton, mimo że „papierowo" poradziłby sobie żuraw dwukrotnie mniejszy. Dlatego w naszej flocie siedem żurawi Liebherr od 35 do 130 ton to nie kwestia prestiżu, tylko możliwość dobrania maszyny do konkretnej geometrii placu - a nie zaproponowania Wam tego, co akurat stoi na bazie.

Scenariusz: gdyby taka farma powstawała pod Lesznem

Poniższy opis to scenariusz techniczny, a nie relacja z wykonanego zlecenia. Pokazujemy na nim sposób, w jaki planujemy pracę dźwigu - od telefonu z zapytaniem po zjazd z placu.

Założenia. Farma o mocy kilku megawatów na gruncie rolnym w powiecie leszczyńskim. Do posadowienia: jedna kontenerowa stacja transformatorowa o masie ok. 22 ton, dwa kontenery inwerterowe po ok. 6 ton, komplet prefabrykowanych fundamentów. Droga technologiczna doprowadzona do granicy pola, dalej - pole. Część stołów PV już wbita.

Krok 1 - wizja lokalna, zanim ktokolwiek wyceni godzinę pracy. Sprawdzamy dojazd (promienie skrętu, nośność przepustów, szerokość bram), miejsce rozstawienia, odległość od linii napowietrznych i to, jak daleko realnie trzeba podać ładunek. Bez tego wycena jest zgadywanką w obie strony.

Krok 2 - dobór maszyny. Przy 22 tonach na wysięgu rzędu 24 metrów wskazanie pada na Liebherra 130 t (teleskop 60 m, bocian 19 m). Gdyby stację dało się posadowić z bliższej pozycji, wystarczyłby Liebherr 90 t albo 70 t - i wtedy właśnie tę maszynę byśmy wysłali, bo mniejszy dźwig to niższy koszt dla inwestora i mniejszy nacisk na grunt.

Krok 3 - podłoże. To na farmach PV bywa trudniejsze niż samo podnoszenie. Nacisk pod podporą ciężkiego żurawia liczy się w setkach kilopaskali, a ziemia orna po deszczu tego nie przyjmie. Rozwiązanie to płyty lub maty pod stopy podporowe, czasem doraźne utwardzenie stanowiska. Ten punkt ustalamy z wykonawcą przed przyjazdem, nie na miejscu.

Krok 4 - plan podnoszenia i strefa pracy. Ustalamy trasę ładunku, punkty zaczepienia (zgodnie z instrukcją producenta stacji), sygnalistę, strefę wyłączoną z ruchu. Operator ma aktualne uprawnienia UDT, sprzęt - ważne badania.

Krok 5 - praca. Stacja transformatorowa schodzi z naczepy, idzie ponad rzędami konstrukcji i siada na fundamencie. Potem kontenery inwerterowe, potem drobnica. Realnie: jeden dzień roboczy na komplet, przy założeniu, że fundamenty są gotowe i odebrane, a transport przyjeżdża zgodnie z awizacją.

Gdzie to się najczęściej sypie? Nie na dźwigu. Na tym, że fundament nie zdążył dojrzeć, że naczepa z transformatorem utknęła przy wjeździe na pole albo że nikt nie uzgodnił wyłączenia napięcia. Dlatego pytamy o te rzeczy przy wycenie - nie z ciekawości, tylko żeby nie fakturować Wam postoju.

Planujecie farmę PV w Wielkopolsce lub w lubuskim i nie wiecie jeszcze, jaki dźwig będzie potrzebny do stacji transformatorowej? Zadzwońcie z rysunkiem zagospodarowania terenu i masą elementów - 601 361 422. Dobór maszyny i wstępna wycena bez zobowiązań.

Co warto wiedzieć, zanim wynajmiecie dźwig na plac PV

Odległość od linii napowietrznych to przepis, nie dobra wola

Farmy fotowoltaiczne powstają przy istniejącej infrastrukturze energetycznej, więc temat wraca na każdym placu. Przepisy BHP przy robotach budowlanych określają strefy niebezpieczne wokół linii napowietrznych, mierzone w poziomie od skrajnych przewodów - od 3 metrów dla linii do 1 kV, przez 5 metrów dla 1-15 kV i 10 metrów dla 15-30 kV, aż po 15 metrów przy 30-110 kV i 30 metrów powyżej 110 kV. Praca żurawiem bliżej wymaga wyłączenia linii i uzgodnienia z operatorem sieci. To ustalenie po stronie inwestora lub generalnego wykonawcy - ale my o nie pytamy zawsze, bo bez tego nie ma planu podnoszenia.

Nośność gruntu przesądza o terminie

Farma na gruncie rolnym po tygodniu opadów to inny plac niż ta sama farma w sierpniu. Jeśli harmonogram jest napięty, warto zaplanować posadowienie stacji i inwerterów w oknie pogodowym, a nie „kiedy wyjdzie".

Serwis to osobny temat i osobny sprzęt

Do prac eksploatacyjnych - wymiany inwertera, przeglądu głowic, prac na słupie linii zasilającej - żuraw bywa armatą na muchę. Mamy sześć podnośników koszowych o wysięgu roboczym od 18 do 35 metrów, w tym Wumag WT 350 z bocznym wysięgiem do 29 metrów. Ten boczny wysięg jest kluczowy tam, gdzie nie da się podjechać pod punkt pracy - a na farmie PV, między rzędami stołów, to sytuacja standardowa.

Doświadczenie w energetyce to nie to samo co doświadczenie w OZE - ale bardzo blisko

Pracujemy dla Enei Operator i Enei Serwis, a także dla KGHM, Skanski, Budimeksu, Mota-Engil i Torpolu. Stacja transformatorowa na farmie PV rządzi się tymi samymi prawami co stacja w sieci dystrybucyjnej: reżim uprawnień, uzgodnienia z operatorem, tolerancje posadowienia. Ta część roboty jest nam dobrze znana.

Najczęstsze pytania

Jaki dźwig jest potrzebny do postawienia kontenerowej stacji transformatorowej na farmie PV?

Zależy nie od masy stacji, lecz od odległości, na jaką trzeba ją podać. Stacja 20-25 ton posadowiona z bliska to zadanie dla żurawia 70-90 ton; ta sama stacja podawana ponad gotowymi rzędami PV na wysięgu 25 metrów wymaga maszyny 130-tonowej. Dlatego przy wycenie zawsze pytamy o rysunek zagospodarowania terenu.

Czy dźwig wjedzie na plac PV po deszczu?

Na utwardzoną drogę technologiczną - tak. Na rozmiękłe pole - tylko przy przygotowanym stanowisku: płyty drogowe albo maty pod podporami. Nośność podłoża sprawdzamy podczas wizji lokalnej, przed potwierdzeniem terminu.

Ile trwa posadowienie stacji i inwerterów?

Przy gotowych, odebranych fundamentach i awizowanym transporcie zwykle jeden dzień roboczy na komplet obiektów kubaturowych średniej farmy. Realny czas potrafi się wydłużyć przez oczekiwanie na dostawy, nie przez samo podnoszenie.

Czy można pracować dźwigiem przy czynnej linii SN?

Tylko z zachowaniem stref niebezpiecznych wynikających z przepisów BHP. Praca bliżej wymaga wyłączenia linii i uzgodnienia z operatorem sieci. Jeżeli tego uzgodnienia nie ma, nie podnosimy - to nie jest kwestia negocjacji.

Obsługujecie też farmy już działające?

Tak. Wymiana inwertera, prace na słupach przyłącza, dostęp do trudno osiągalnych punktów - do tego zwykle wystarczy podnośnik koszowy z naszej floty, z operatorem.

Podsumowanie

Farmy fotowoltaiczne to inwestycje, w których dźwig pojawia się na krótko, ale w najbardziej kosztownym momencie - kiedy na placu stoi transformator wart więcej niż całodniowa praca żurawia. Od 1987 roku pracujemy w Lesznie i okolicach dla wykonawców, dla których termin i bezpieczeństwo znaczą to samo.

Inwestorzy i wykonawcy OZE z Wielkopolski i lubuskiego - na zapytania odpowiadamy w 4 godziny w dni robocze. Tel. 601 361 422 · (65) 526 72 47 · Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Prześlijcie rysunek zagospodarowania terenu i masy elementów - odeślemy dobór maszyny i wycenę. Skontaktuj się z nami »

Dumnie wspieramy

Logotyp KS Unia Leszno
Logotyp Kacper Mania 406
Logotyp Kacper Mania 406
Logotyp KP Polonia Leszno 1912
Logotyp Grom Czacz
Logotyp KS Kormoran
Logotyp Rycerze Rydzyna